Bronisława Pyc

Pani Bronisława mieszka we wsi Zawadka i od ponad 50 lat zajmuje się wyplataniem ozdób ze słomy. Jej mama i siostry robiły duże pająki, tak pani Bronisława zaczęła. Było to jeszcze w szkole podstawowej. Robiła też wycinanki, wyklejanki, później zaczęła wymyślać własne wzory i ozdoby. Obecnie wyplata bombki na choinkę, czuby, kasetki na biżuterię, wieńce dożynkowe, koszyczki, pająki, kwiaty. Dawniej robiła też kapelusze, ale jak mówi „dziś kapelusze niemodne, dziś modne takie rzeczy miniaturowe”.
Pani Bronisława przy wyplataniu opowiedziała mi jak powstają poszczególne rodzaje warkoczy, które z nich są najłatwiejsze, a które najbardziej pracochłonne. A jak przygotować materiał? W lecie, kiedy zborze jest jeszcze nie bardzo dojrzałe, trzeba je ściąć albo sierpem, albo kosą i zaraz ja schować do stodoły, żeby nie zgniło. Kłosy trzeba odciąć, żeby źdźbła były proste. Kiedy słoma wyschnie można wybierać pojedyncze źdźbła do wyplatania. Do wplatania trzeba słomę moczyć ponad dwie godziny. Inna technika to rozcinanie i prasowanie suchych źdźbeł przy pomocy noża i żelazka. Można wykorzystywać tylko fragmenty od kolanka do kolanka, żeby wypleść długi warkocz z krótkich źdźbeł trzeba „nadstawić” jak mówi pani Bronisława, czyli dodawać kolejne źdźbła, tak żeby nie było widać zakończeń. Do wyplatania nadaje się tylko słoma z żyta.
Pani Bronisława mówi, że jest obecnie jedyną osobą w okolicy, która się tym zajmuje, dawniej wyplatały całe rodziny. Sama wymyśla wzory i rodzaje ozdób, na przykład szpic na choinkę, który pani Bronisława wymyśliła w szpitalu na prośbę salowej. Jest tez bardzo dumna z godła Polski, wyplecionego według własnego pomysłu. Z dumą opowiada: „godło polski to było piękne, 135 cząstków, tylko korony się kiedyś nie robiło, ale i tak to było piękne”
Panią Bronisławę można spotkać na jarmarkach, festynach i dożynkach m. in. W Strzyżowie, Mielcu, w Kolbuszowej, Sanoku. Jej prace sprzedawane są w sklepiku w skansenie w Kolbuszowej. Pani Bronisława miała tez kilka wystaw (w Rzeszowie, Ropczycach, Wielopolu), ale obecnie woli wyplatać na sprzedaż, bo wyroby na wystawy są bardziej pracochłonne, a nie zawsze są doceniane. „Piękne rzeczy były zrobione, ale nie wystawili, bo mówili że nie ma miejsca…. Za takie jakieś sarenki ludzie dostają nagrody, a moje nie są wystawione, to po co ja będę robić, wolę na jarmark; komu się spodoba to kupi”. Obecnie pani Bronisława nie podróżuje już tak często, ale zainteresowanych jej plecionkami zaprasza do Zawadki.
Pani Bronisława przy wyplataniu opowiedziała mi jak powstają poszczególne rodzaje warkoczy, które z nich są najłatwiejsze, a które najbardziej pracochłonne. A jak przygotować materiał? W lecie, kiedy zborze jest jeszcze nie bardzo dojrzałe, trzeba je ściąć albo sierpem, albo kosą i zaraz ja schować do stodoły, żeby nie zgniło. Kłosy trzeba odciąć, żeby źdźbła były proste. Kiedy słoma wyschnie można wybierać pojedyncze źdźbła do wyplatania. Do wplatania trzeba słomę moczyć ponad dwie godziny. Inna technika to rozcinanie i prasowanie suchych źdźbeł przy pomocy noża i żelazka. Można wykorzystywać tylko fragmenty od kolanka do kolanka, żeby wypleść długi warkocz z krótkich źdźbeł trzeba „nadstawić” jak mówi pani Bronisława, czyli dodawać kolejne źdźbła, tak żeby nie było widać zakończeń. Do wyplatania nadaje się tylko słoma z żyta.
Pani Bronisława mówi, że jest obecnie jedyną osobą w okolicy, która się tym zajmuje, dawniej wyplatały całe rodziny. Sama wymyśla wzory i rodzaje ozdób, na przykład szpic na choinkę, który pani Bronisława wymyśliła w szpitalu na prośbę salowej. Jest tez bardzo dumna z godła Polski, wyplecionego według własnego pomysłu. Z dumą opowiada: „godło polski to było piękne, 135 cząstków, tylko korony się kiedyś nie robiło, ale i tak to było piękne”
Panią Bronisławę można spotkać na jarmarkach, festynach i dożynkach m. in. W Strzyżowie, Mielcu, w Kolbuszowej, Sanoku. Jej prace sprzedawane są w sklepiku w skansenie w Kolbuszowej. Pani Bronisława miała tez kilka wystaw (w Rzeszowie, Ropczycach, Wielopolu), ale obecnie woli wyplatać na sprzedaż, bo wyroby na wystawy są bardziej pracochłonne, a nie zawsze są doceniane. „Piękne rzeczy były zrobione, ale nie wystawili, bo mówili że nie ma miejsca…. Za takie jakieś sarenki ludzie dostają nagrody, a moje nie są wystawione, to po co ja będę robić, wolę na jarmark; komu się spodoba to kupi”. Obecnie pani Bronisława nie podróżuje już tak często, ale zainteresowanych jej plecionkami zaprasza do Zawadki.
oprac. Agnieszka Krupnik
Kontakt
Bronisława Pyc – wyroby ze słomy
Zawadka 17
tel. +4817 275 00 38
Jak dojechać
W Zawadce na skrzyżowaniu dróg do Sędziszowa i Strzyżowa skręcić w stronę Strzyżowa, po około 500 metrach po lewej stronie kapliczka, pani Bronisława mieszka po prawej stronie, około 50 metrów za kapliczką, w domu otynkowanym na różowo.
Zobacz galerie zdjęć
Bronisława Pyc »Wydarzenia

Szlak Tradycyjnego Rzemiosła na Facebooku!
Zobacz, dodaj do ulubionych stron i bądź na bieżąco! Powiadom swoich ...Twórcy

Ryszard Marciniec
Pan Ryszard Marciniec miał 14 lat, gdy podglądając swego ojca Stanisława ...
Władysław Jachyra
Pan Władysław od urodzenia związany jest z okolicami Kolbuszowej. Dorastał ...
Jan Kot
Pan Jan Kot, mieszkający w Medyni Głogowskiej jest garncarzem. Pracuje także ...Rzemiosła

garncarstwo
Garncarstwo to dyscyplina wymagająca wielu umiejętności. Do jej wykonywania ...
kowalstwo
Po uwłaszczeniu chłopów w Małopolsce w 1848 roku znacznie poprawiła się ...





























